Cześć, witamy Was w kolejnym odcinku "Zgłaszam nieprzygotowanie" podcastu Fundacji Pandora, który prowadzę ja, Tina i Ola Werfel, psychoterapeutka, diagnostka, osoba myśląca w Fundacji.
Ojej, poczułam takie przytłoczenie tym ogromem ról, zwłaszcza ta ostatnia jakaś taka jest, wiesz, porażająca, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że ostatnio jestem trochę zmęczona i średnio się poczuwam do bycia jednostką myślącą w Fundacji, ale dziękuję, miło być tak widzianą.
Proszę bardzo, dzisiaj mamy prasówkę, dzisiaj lekko, łatwo, przyjemnie, jedziemy z prasóweczką.
A ja Ci w ogóle też przygotowałam coś prasówkowo, bo mi wyskoczyło wczoraj i taką mamy niespodziankę, bo wiecie, ogólnie Tina ogarnia prasówkę i mnie uracza tematami, ale wczoraj mi wyskoczyło na kilku socialach takich około autystycznych, że uuu, Robbie Williams ma autyzm i o Tina robi minę, słuchajcie, czyli nie słyszała o tym.
Tak, że podobno on już wcześniej miał diagnozę ADHD, ja nie jestem pewna czy też nie Tourette'a i teraz powiedział w jakimś wywiadzie, aczkolwiek to tak, no nie wiem Tina, co ty o tym myślisz, że ma a little bit of autism too, że ma troszkę autyzmu też.
Natomiast z tego, co rozumiem to on dostał diagnozę, tak interpretuje ten artykuł, który mi wyskoczył, no i Robbie twierdzi, że mu to wiele rzeczy w życiu tłumaczy.
Tina czyta teraz, nadrawia prasóweczkę.
Czytam tak, to jest, tak, tak, tak.
Wiecie, koleś ma lat sporo, więc ja zawsze jestem fanką późnych diagnoz, w sensie myślę, że lepiej późno niż wcale i te osoby, które w czasach młodości, których nie było w ogóle tematu, że można takie rzeczy diagnozować, no to jak to robią, to zawsze to mi, jakoś robi na mnie wrażenie.
No a jak się ujawnia osoba mocno kojarzona, popularna czy znana, to tym bardziej jest to ciekawe.
Co myślisz Tina?
Właśnie patrzę sobie na Onecie, pierwszy losowy artykuł i jest cytat, że powiedział, że ta informacja stała się dla niego źródłem ulgi i kartą wyjścia z więzienia.
Mam ADHD i właśnie dowiedziałam się, że mam też trochę autyzmu, z czego się właściwie cholernie cieszę, bo to wiele tłumaczy.
O.
Jakby fajnie, że się cieszysz.
Ja nie wiedziałam, że on miał ADHD od dawna zdiagnozowane.
Wiesz co, ja też nie wiem, czy to było powszechnie, ale mówię, też mi jakoś wyskakiwał w kontekście jakichś organizacji turetowych i tak dalej i się zastanawiam.
Tak, to miał i to o tym słyszałam i zawsze się zastanawiałam jak on sobie z tym radzi, bo nie zauważyłam tego nigdy w żadnych wywiadach, nic takiego wiesz i miałam takie, kurczę, ale to musi być bardzo, bardzo męczące, no nie?
Tak, właśnie też gdzieś widziałam, że w którymś artykule, no bo jak przeczytałam o tym autyzmie, to sobie tam trochę poprzeglądałam, że chyba też była mowa o tym, że miał, właśnie nie jestem pewna, czy takie intruzywne myśli, ale z tego co rozumiem, nie ma OCD jako takiego, tylko po prostu jakieś takie natrętne, uciążliwe, być może ruminacyjne.
Co jakby z jego diagnozami brzmi mi całkiem sensownie, że to może tak być.
Tutaj Onet twierdzi, że Robbie Williams był zdiagnozowany na ADHD trzykrotnie.
O, a teraz nie wystarczy?
Znaczy wiesz, jeżeli trzech różnych specjalistów mu powiedziało to samo, no to jest takie mocne potwierdzenie tego, że to jest dobry trop.
Tak, więc w sumie...
No w sumie racja, w sumie racja.
Są osoby, to znaczy ja tak rzuciłam, no bo wielu osobom jedna diagnoza wystarczy i wiecie, jak macie jedną diagnozę zrobioną w legitnym miejscu, to to jest good enough.
Ale faktycznie są przypadki osób, które się rediagnozują, pogłębiają tę diagnostykę.
Tak, tak, tak, tak. Znaczy wszystko zależy, dlaczego to robisz tak naprawdę.
Nie wiem co, czy mam problem z tym, żebym powiedziała, że mam odrobinę autyzmu, albo...
Troszeczkę, nie?
To zależy.
Bo można przecież być też, wiesz, no spektrum jest mega szerokie, więc...
Tak, no w sumie pytanie, czy to znaczy, że na przykład usłyszał, masz chłopie, pewne cechy autystyczne, ale nie masz full on spektrum.
No właśnie.
Czy usłyszał, jesteś na spektrum, ale wiesz, na tym takim krańcu...
Ojejku, nie wiem jak to powiedzieć, no bo łagodniejszym, nam, nam, nam.
Nie ma do tego słowa.
Początkowo, jesteś na pierwszym poziomie.
Tak, że nasilenie twoich objawów nie jest na tyle silne, ażeby mówić, że jesteś przypadkiem, który wymaga bardzo dużo wsparcia, bardzo dużo...
Tylko, że taki autysta samodzielny i wiesz, o co mi chodzi.
No bo nie chcę powiedzieć wysoko funkcjonujący, ani nie chcę powiedzieć lekki autyzm.
No bo to nie są fajne określenia i mho.
Nie, też tego nie lubię, ale w sumie, znaczy ja zawsze się cieszę też tak jak ty, że osoby się diagnozują i mówią o tym i to normalizują.
Nawet jeżeli mówią, to takim troszkę krzywym językiem, no nie?
Bo powiedzmy, że nie wiem, no nie siedzą w tym świecie, nie są wyczulone, więc sobie coś tam powiedzą, mam troszkę tak,
i troszkę tego, znaczy ja jestem pierwszą osobą, która się wkurzy strasznie jak ktoś powie, a bo ja mam takie OCD, muszę sobie tutaj poustawiać.
Nie, nie masz. OCD to cierpienie.
Ale z drugiej strony trzeba o tym mówić, trzeba jakoś docierać.
Jeżeli to jest w ogóle osoba, która jest tak medialna jak robi Williams, no nie?
Zwłaszcza dla osób w naszym wieku może być dobrym pchnięciem do diagnostyki, no nie?
Bo jak dorastałam, to pamiętam, że robi Williams był.
Był duży.
No właśnie, on wtedy był.
No.
Od wczoraj mi gra w głowie rock DJ i te sceny, jak on z siebie mięso zdejmuje.
Tak jest.
Tak, ja teraz tańczę.
Tak, ale ja też pamiętam te wszystkie w ogóle takie mini dramki, które z nim były, że tutaj sobie przyćpał, tutaj mał zależnie od tego, tutaj zrobił to, tutaj tamto, tutaj w ogóle poszedł i zniknął, nie?
I myślę, że trochę jest takie, no jakby ADHD, tak, to jest bardzo typowe dla ADHD, no nie?
Ale no nie wiem, facet ma trójkę dzieci, tak, czy tam czwórkę, czy ileś i fajnie by było, żeby dla tych dzieci przynajmniej wiedział, jak sam funkcjonuje, no nie?
Tak, bo to im lepiej siebie znamy, tym lepiej możemy wziąć odpowiedzialność za siebie, nie?
I tu, no właśnie, bo mnie też tak zasmyrało, ja czasami to stosuję jako żart, że wiesz, diagnoza jako karta wychodzisz wolno z więzienia, taki joker życiowy.
Że to właśnie, ja nie znalazłam kontekstu tego, bo jeżeli powiedział o tym, że o, wyszedłem z własnego więzienia, jakby, no nie?
Że to wypuściło mnie i w końcu rozumiem, tak? No to jeszcze spoko.
To trochę brzmi jak ta karta z monopolii.
No właśnie, ale niestety to jest, to brzmi jak taka karta z monopolii i to jest bardzo, bardzo niefajne.
I spotykam się z tym bardzo często wśród ludzi, wśród nawet osób, które zajmują się, wiesz, autyzmem i tak dalej i ADHD, że bardzo często w sytuacjach, kiedy trzeba coś skonfrontować, trzeba coś, nie wiem, wziąć za coś odpowiedzialność.
To jest, no ale ja mam ADHD.
No super, ja też mam ADHD, ale nie zwolni mnie to z zapłacenia rachunku na przykład, więc dlaczego miałoby mnie to zwolnić z innej odpowiedzialności?
Tak, tak, ten termin deadline czy zobowiązanie dalej tu jest nawet jak masz autyzma, ADHD albo cokolwiek innego i to czy osobom neurotypowym jest na świecie trudno i czy te rzeczy,
które dla innych są łatwe, dla nich mogą być trudne? No absolutnie tak.
Absolutnie tak.
I ja tego nie neguję tutaj, ale niestety niezależnie od tego jaki neurotyp mamy, jaki zestaw towarzyszących chorób, trudności i problemów, czy somatycznych, czy w zdrowiu psychicznym,
to dalej jesteśmy odpowiedzialni za siebie i za swoje życie i za swoje postępowanie.
Dokładnie.
I ja rozumiem, że dla osób, które mają pod górkę to jest trudniejsze, żeby brać tę odpowiedzialność, no ale niestety nie ma takiej karty, wychodzisz wolno z więzienia.
Ja rozumiem, że bardziej dostajemy taką kartę tłumaczącą ludziom, słuchaj ja tak funkcjonuję, bo to i to, staram się, ale nie zawsze mi wychodzi, nie?
Albo, żebym dobrze funkcjonował, potrzebuję tego i tego.
I wtedy wezmę odpowiedzialność.
Dobrze.
Tak.
Tak, tak, tak, dokładnie tak, bo to w sumie na tym ma polegać.
Tak, tak, tak, miałam nagle taką myśl, która mnie wytrąciła z równowagi, że to jak, jak się spotykają różne kultury, no nie, to muszą wziąć poprawkę na siebie, no nie?
I tak samo mam wrażenie z ludźmi, że kiedy się spotykają osoby neurotypowe z typowymi i tak dalej, albo nawet między sobą, tak?
Bo wiadomo, że ja, mój autyzm nie jest taki jak twój autyzm, więc musimy wziąć poprawkę na coś.
No ale to ostatnio miałam z moim przyjacielem rozmowę o tym, że my po prostu musimy założyć, że druga osoba, w sensie, że my między sobą, że nie chcemy się zranić nawzajem.
Bo bardzo często w tej komunikacji takiej proste autystycznej strzelamy sobie po prostu, wiesz, pod nogę i jedna osoba się czuje tak jakby, jakby ją, wiesz, nagle ktoś, ktoś sprzedał fangę w nos, bo co tutaj się wydarzyło i musimy założyć, że ta druga osoba po prostu nie ma złych zamiarów, ale, no i dla mnie to jest branie poprawki na cudzy autyzm.
Że ja pozwalam, robię granicę błędu, no nie?
Robię jakiś tam margines, na którym możemy sobie dopytywać się nawzajem, co ktoś miał na myśli, jak to w ogóle zabrzmiało i mamy przestrzeń na rozmowę o tym, że chętnie, nie do końca się chyba zgraliśmy w tej komunikacji.
Ale nie mogę zamknąć rozmowy, na przykład nie mogę powiedzieć mojemu mężowi, ja dzisiaj nie sprzątam, bo mam ADHD, spadaj.
No bo, no bo nie, tak? Ja mogę mu powiedzieć, że jest mi trochę ciężej i czy może mi na przykład, nie wiem, ja sprzątam ten pokój, ale ty tutaj sobie siedź i sobie rób swoje, nie wiem, graj se w grę.
Tak, a czasem, wiesz, wiadomo, że czasem będzie tak, że powiemy słuchaj, mnie dzisiaj tak wydrenowało, jestem na takiej minusowej baterii, że ja nie dam rady tego zrobić.
Ale ogarnę to, nie wiem, jutro albo opracujmy strategię razem, jak przetrwać czas mojego zjazdu, mojego burnoutu, mojego czegoś.
Bo to nie jest tak, że nie chcę za to wziąć odpowiedzialności, nie chcę tego traktować jako, o, to nie mój problem, radź sobie, mój drogi partnerze, partnerko, przyjacielu, ktokolwiek.
No, dobra, ojejku, zjechałyśmy, ale ważne tematy to były. Co tam masz dla mnie?
Mam dzisiaj o grach i o wspomnieniach. Gry, ponieważ robimy sobie ostatnio te streamy z psychologią gier wideo i sobie tam doktor Piotr Klinczyk gra sobie w gry i się mądrzy,
a ja próbuję doskoczyć do poprzeczki, też się wybądrzam. Ale fajnie nam idzie i mieliśmy ostatnio długą rozmowę o tym, dlaczego tak chętnie uciekamy w światy apokaliptyczne.
I ja sobie też już jakby przygotowując się do swojej pracy piszę, piszę, wróćcie, spokojnie.
Najpierw zbieram materiały dotyczące gier graczy, niekoniecznie graczy z ADHD albo neurotypowych, ale w dużej mierze do tego będę dążyć.
Ale przy okazji trafiłam na fajne, fajne badanie, które przedstawiłam mojemu mężowi, który powiedział, no przecież czy tak zawsze mówiłem?
Ja tu muszę badanie mieć, no więc jakby chodzi o to, że w lutym tego roku w ogóle na Uniwersytecie w Bostonie zrobili sobie badanie o grach jako sposobie radzenia sobie ze stresem, tak?
I sobie analizowali wpływ gier wideo na regulację emocji i ich rolę jako narzędzia do radzenia sobie ze stresem, tak?
No i jako osoba, która bardzo często idzie swój stres wyrzucić z siebie czy przepracować, o ja tak, tak, idę sobie przepracować w jakiejś grze, no to oczywiście, że mnie to zainteresowało.
No i w ogóle badanie było opublikowane, samo badanie było opublikowane 5 grudnia, tak?
Ale wiadomo, że grudzień to martwy miesiąc, więc nic się tam nie stało i dopiero w lutym opublikowano materiał, który popularyzuje wyniki tego badania, tak?
Tak. No i co odkryli autorzy? Autorzy odkryli, że gracze często wybierają sobie tę formę rozrywki w odpowiedzi na pogorszony nastrój, co prowadzi do redukcji napięcia i poprawy samoprodukcia.
Tak, jakby koło jest okrągłe, tak?
Tak, ja się chciałam powiedzieć, że jeszcze nie jestem zaskoczona.
Koło jest okrągłe, nie? Ale kluczowe znaczenie ma, mają różne indywidualne cechy, między innymi to, jak jesteś skłonna do imersji i jakie są twoje motywacje do grania.
Czy masz ochotę przeżyć głęboką opowieść, czy masz ochotę nawiązać relacje społeczne i wyniki mogą sugerować, że granie nie zastępuje innych walk, metod walki z problemami, czy innych metod na redukcję stresu, ale bardzo wartościowo uzupełnia.
I że różne gatunki gier w różnym stopniu mogą zaspokajać różne potrzeby psychologiczne, na przykład potrzeby autonomii, potrzeby eskapizmu, tak?
I oni sobie tutaj z tego zrobili taką pracę, która ma pomóc zrozumieć, kiedy ta interaktywna rozrywka staje się efektywnym mechanizmem wspierającym dobrostan psychiczny.
I to mi się podoba, bo do tej pory była taka narracja, że granie w grę to jest uciekanie od problemu, tak?
Że jak grasz w grę, to nie rozwiązujesz żadnego swojego problemu, bo w ogóle uciekasz od tego, tak?
No a tutaj w Bostonie zapytali, że a może to jest jednak sensowna strategia regulacji, tak?
No i oni sobie to przeprowadzili badania na 348 studentach, tak?
I absolwentach.
I sobie tam badali, dlaczego ludzie sięgają po gry, kiedy są zestresowani i co się dzieje z ich emocjami przed i po graniu, nie?
I na tych studentach, czy oni ich w ogóle przepytali o ich zwyczajach związanych z graniem, o tych powodach, dla których jest sposobów, jakie mają jeszcze sposoby, no nie?
Na radzenie sobie ze stresem i jak wygląda właśnie, jak według nich wygląda ich stan emocjonalny przed i po graniu.
I czekaj, teraz będą numerki.
I teraz tak, 64% badanych deklarowało, że używa gier jako sposobu radzenia sobie ze stresem.
52% robiło to grając gry w single player, a 57% w multiplayer.
I nie chodziło, to co fajne wyszło przy tym badaniu, to, że nie było to ważne, ile ktoś gra w tą grę, ale po co gra.
I te osoby, które wybierały sobie gry ze względu na fabułę, na interakcje społeczne, na eskapizm właśnie, bardzo często doświadczały po, znaczy nie bardzo często, tylko dużo częściej, doświadczały po graniu wzrostu pozytywnych emocji, tak?
A osoby, dla których ważna była autonomia, eksplorowanie świata i tak dalej, doświadczały największego spadku negatywnych emocji po graniu.
Okej.
I jest też tam tendencja do imersji, jest związek między tendencją do imersji, a wykorzystywaniem gier do regulowania emocji, tak?
Czyli to pokazuje przede wszystkim, że granie w gry nie ma jednego skutku psychologicznego, bo nie jest też jednym zachowaniem.
Nie jest takie zero-jedynkowe, jak do tej pory mogło być to przedstawiane, że właśnie grasz w grę, odłączasz się, w ogóle jesteś, wiesz...
Nie wiem, nie wiem czym jesteś, jesteś bezmyślną istotą, która tylko klika, no nie, jakby, jak pomyślę o grę, w których grałam, gdzie miałam na przykład, wiesz, zagadki na poziomie hard i przez trzy dni myślałam o czymś, to jest jednak trochę przeczy.
Ale tutaj chodzi o to, że człowiek, który siedzi i gra, może...
Ta gra to może być coping ze stresem, nie?
Nawet nie tylko ze stresem, ale też z wymaganiami jakimiś, wiesz, z dnia codziennego.
Kurczę, tylko, wiesz, bo we mnie się od razu pojawiają pytania na przykład takie, w jaki sposób to było badane i jak rozróżnić sytuację, w której ktoś reguluje się za pomocą na przykład gier
i robi to w zdrowy sposób, a sytuacji, w których jednak to jest już taki nadmierny eskapizm, no bo ja z eskapizmem mam takie zastanowienie, nie?
Na ile to jest adaptacyjne, żeby z tego korzystać, a na ile jednak to jest jakaś forma unikania konfrontacji z rzeczywistością i w niej bycia, więc...
Wiesz, po prostu wyobrażam sobie, że osoba mówi, o jestem zestresowany, to pójdę pograć i może to zrobić w zdrowy sposób i niezdrowy sposób, nie?
No właśnie, tutaj wiem o co ci chodzi i właśnie dla mnie to jest ważne, że może, że odpowiedzią, odpowiedź może być oba, no nie?
Przy czym nie można właśnie samego grania... Widzisz, że ktoś gra, siedzi i gra, no nie?
No tak.
I nie możesz sobie powiedzieć jednoznacznie, że on pracuje ze swoim stresem albo nie pracuje ze swoim stresem, bo to z zewnątrz wygląda dokładnie tak samo.
Więc nie możemy być tacy szybcy w osądzaniu na przykład własnych dzieci, że grają, bo uciekają od problemów, tylko może warto sobie z nimi jednak pogadać i zastanowić się czemu.
No bo tak jak ja sobie czytam to badanie, to tam wyniki wskazywały na to, że granie jako metoda radzenia sobie ze stresem miało charakter i adaptacyjny i ucieczkowy.
I że ta granica między tym jest naprawdę zależna od indywidualnych motywacji gracza, od tego w jaki tryb rozgrywki i jak granie w ogóle współistnieje z innymi sferami...
W jego życiu.
Tak. Tak, tak, tak. No bo eskapizm jako kluczowy motywator na przykład, nie? Chcemy uciec od problemów i po prostu chyc, jesteśmy sobie teraz małym nordem i biegamy sobie po wymyślonym świecie i w ogóle nie musimy o tym myśleć, no nie?
To jest bardzo często widoczne przy osobach, które grają w gry jednoosobowe, no nie?
Bo wydaje mi się, że gdzieś tam w tym badaniu, ale każdy może sobie przeczytać i zobaczyć czy dobrze pamiętam, że było...
Że tryb single player pokazał, że eskapizm jest tam statystycznie bardzo istotnym motywatorem, tak? Do takiej formy radzenia sobie ze stresem, tak?
Ale ja zawsze, wiesz, ja nie...
Ja nie oszukuję samej siebie i ja wiem, że ja bardzo często uciekam w gry.
Ale tak samo jak uciekałam w książki, jak byłam dużo młodsza, no nie? I nadal uciekam w książki.
I bardzo często nawet od jednej osoby, która jakoś tam miała połączenie ze zdrowiem psychicznym, usłyszałam, że może czas przestać uciekać w te wymyślone światy, no nie?
Kiedy jej tam powiedziałam, że czytam książkę.
I tutaj też ci badacze z Bostonu zauważyli, że ta ucieczka w świat gry może mieć podwójny charakter, tak?
Może oferować bardzo ważne tymczasowe wytchnienie, no nie?
Wyłączasz się i tego na chwilę nie ma, tak?
Przez tą misję w tej grze nie ma nic innego, nic niezważnego, tylko to.
Ale z drugiej strony niesie ze sobą ryzyko oczywiście przejścia w jakieś nieadaptacyjne wycofanie, tak?
No, ale czekaj, bo jeszcze tam w tym badaniu było pokazane granie jako właśnie zachowanie adaptacyjne.
Czyli nie wypierało innych strategii radzenia sobie ze stresem, no nie?
Bo tutaj tam jakby kluczowym dowodem na adaptacyjność jest to, że granie nie zastępuje tradycyjnych metod radzenia sobie ze stresem, ale współistnieje z nimi i może je dopełniać, może im pomagać, nie?
I tam pokazali, to musiałam sobie to znaleźć w tym badaniu, że osoby używające gier jako narzędzia radzenia sobie wykazały pozytywne korelacje z 11 na 14 innych strategii z kwestionariuszem BriefCope.
11 na 14 to jest całkiem niezły wynik, nie?
Bo to pokazuje właśnie, że to granie sobie pozytywnie koreluje, nie tylko z metodami, które są potencjalnie nieadaptacyjne, ale również z tym, które są super adaptacyjne, takim jak, nie wiem, planowanie, poszukiwanie wsparcia emocjonalnego.
Dla mnie zawsze są, zawsze gra była bardzo, bardzo, bardzo elastycznym narzędziem, uzupełniającym to, jak ja działam, no nie?
Jeszcze był jeden wymiar, w którym bardzo ważne było, boże, jak to się nazywa, eudaimonistyczny?
Chyba tak, to jest takie poszukanie znaczenia i odporności.
Tak.
I pokazywało to, że tam gracze bardzo często, tu chodziło o te gry, w których bardzo ważna jest właśnie historia, jest narracja i są bardzo, bardzo imersyjne.
Gracze często szukają w grach trudnych, trudnych doświadczeń emocjonalnych, a nie tylko prostej ucieczki do poprawy nastroju, no nie?
Właśnie to są te gry single player, które mają mega rozbudowaną fabułę, nie wiem, no, Wiedźmi, tak, Skyrim, Fallout.
Wszystkie takie ogromne, ogromne gry, gdzie ten bohater nie jest jedno, nie jest jednowymiarowy, ale istnieje właśnie w kontekście innych ludzi, zdarzeń.
Ja bardzo lubię te gry, gdzie od mojej decyzji zależy, jak się zakończy, no nie?
Dla mnie ta myśl jest stresująca, że podejmę złą decyzję.
O, ja uwielbiam, uwielbiam wszystkie te gry w stylu Until Dawn, gdzie masz serię bohaterów i odgrywasz grę po prostu, to jest gra jak film, gdzie ty podejmujesz decyzję, jest tam, za dużo interakcji ze światem i walki nie ma, ale bardzo często właśnie budujesz relacje, relacje mogą się zmienić,
Twoja decyzja może sprowadzić, że ktoś w ogóle, nie wiem, umrze, zniknie albo przeżyje i ja uwielbiam takie gry, ja potrafię je przechodzić kilka razy, nie?
Tak sobie pomyślałam, że w sumie to może być narzędzie dla osób, które tak jak ja mają tak, że jakoś czasem się przejmą tym, że podejmą złą decyzję i co wtedy i tak dalej, na trochę na oswajanie tego dyskomfortu, nie?
I wtedy taka gra jako narzędzie do oswajania dyskomfortu, że czasem no muszę podjąć decyzję tu i teraz, że nie wiem co będzie lepszym rozwiązaniem, ale wybieram coś, myślę sobie, że to może być, kurczę mam teraz fajny pomysł terapeutyczny dla kołoś z kim pracuje, dzięki Tina.
Mnie, ja mogę ci całą serię tych gier polecieć, bo dla mnie one niesamowicie, niesamowicie zmniejszyły stres przed podejmowaniem decyzji na tej zasadzie, że mój Boże, ja powinnam wiedzieć wszystko podejmując tą decyzję.
Ja powinnam sobie zdawać sprawę ze wszystkiego i jak sobie spojrzałam na to z boku, że rzeczywiście ten bohater nie wie o tym, a tamten o tamtym i to wszystko się łączy.
I ten świat nie jest taki zero-jodynkowy, nie jest płasny, nie jest czarny i biały, i czasami na przykład dobra decyzja nie oznacza to, że ja będę miła dla kogoś, nie?
I odwrotnie, że to, że ktoś jest dla mnie miły, to nie oznacza, że ktoś jest dla mnie dobry. I bardzo mi to tak zwięło odpowiedzialność z siebie, nie na takiej zasadzie, że ja sobie teraz podejmę decyzję, ale ja mogę być sobą, podejmując tą decyzję, a nie muszę być jakimś superbohaterem, który po prostu, wiesz, wie wszystko.
Nie muszę być dubbeldorem, żeby wiesz, znaczy jakby wiemy, jak to się skończyło z dubbeldorem, ale ja nie muszę wiedzieć wszystkiego, no nie?
Ale wiesz co, ja myślę sobie, że tak naprawdę te badania i ta nasza rozmowa prowadzi do wniosku, że to wszystko, kurczę, zawsze zależy i ważna jest funkcja, ważny jest kontekst, ważne jest to, w jaki sposób osoba podchodzi do grania.
Bo wyobrażam sobie, wiesz, i to jest naturalne i niektórzy demonizują gry, wiesz, że o, że ludzie w to uciekają, ale ja się z tobą bardzo zgadzam, ludzie też uciekają w seriale, w filmy, w książki, w naukę, w pracę, w używki, w różne rzeczy ludzie uciekają.
Znaczy, możesz uciec nawet w uciekanie, w bieganie, więc to jakby w zdrowie można uciec, ale szczerze powiedziawszy, były ostatnio jakieś takie badania, że jeśli oglądasz telewizję, jak ktoś znajdzie to badanie, to bardzo, bardzo proszę podrzucić, bo 4 godziny oglądania telewizji zwiększały prawdopodobieństwa demencji, tam o ileś tam 15 czy 25%.
Więc jakby, ja zamiast oglądać telewizję 4 godziny, wolę sobie w 4 godziny pograć w gierkę i na przykład doprowadzić państwo do upadku, albo sprawić, że w cywilizacji moi chłopi będą się buntować, co podobno jest bardzo rzadkie, ale bardzo często się, wiesz, zdarza u mnie.
Ale też, wiesz, ja rzadko gram w gry, gdzie muszę się komunikować z innymi, no nie, to są, najczęściej to są multiplayery, ale gdzie ta komunikacja z osobą z drużyny, czy coś jest bardzo mała, albo są na przykład tylko dwie osoby i sobie wtedy...
A ostatnio sobie zaczęłam komunikować, znaczy zaczęłam, mój mąż zabrał mnie do moda do Skyrim, gdzie możesz grać online i wszystko zależy od tego właśnie, jak się komunikujesz z innymi.
I powiem ci, że na początku miałam taki ogromny dyskomfort, bo ja miałam takie, kurde, ale co ja mam powiedzieć, że ja jestem jaszczurką i tutaj sprzedaję, chcesz kupić truciznę.
I bardzo długo chodziłam za moim mężem, który mówił, ej, a to jest moja żona, żona powiedz coś.
I to było bardzo fajne, bo nikt w ogóle, nikt nie skomentował tego, że to się w taki sposób odbywa.
A mnie to pozwoliło, wiesz, doszłam do tego, że sobie już sama chodzę, biegam w tą grę i sobie sama gadam z ludźmi, których spotkam.
I jakoś mnie to tak bardzo uspokoiło, że to nie jest tak, że ja kompletnie nie umiem tego zrobić, tylko właśnie może potrzebuję jakiegoś, wiesz, wejścia w to, jakiejś furtki w to, jakiegoś, nie wiem, zaproszenia.
Więc wydaje mi się, że wtedy, kiedy używamy gier jako takie świadome narzędzie do regeneracji, no nie?
Że, no bo jakby to, co oni, badacze zauważyli fizjologiczną i emocjonalną regulację, no nie?
I to jest ważne, że rzeczywiście twój organizm się uspokoił, że stres się obniżył, tam był duży spadek negatywnych emocji, pobudzenie malało.
No i zaczynało się czuć przyjemność dużo bardziej.
I to jest ważne, że jeżeli używamy tego właśnie świadomie, że wiemy, że to zrobi to i to, a potem mogę sobie wstać od tej gry i zacząć myśleć ponownie o tym, co mnie trafiło.
No to czym to się różni od, nie wiem, pójścia na spacer?
Tak, wiesz co, to znaczy akurat z pójścia na spacer, nie wiem, czy to jest dobra metafora, ale myślę, że ta książkowa do mnie trafia.
Książka, telewizja, no nie?
Wiesz, czy granie ileś godzin w planszówkę?
No przy czym, ok, przy planszówce są ludzie, ale tutaj też są kurcze ludzie, więc nie jest to może...
Tak, ale zobacz, zobacz, jako coping, to w psychologii oznacza te sposoby radzenia sobie z wymaganiami i stresem przez stosowanie strategii, no nie?
I te strategie mogą być nastawione na rozwiązanie problemu, na regulację emocji albo zmianę stosunku do sytuacji.
I dla mnie granie wpisuje się idealnie w ten proces.
Tak samo wchodzi po prostu jak w masło, tak samo jak oglądanie telewizji, jak granie w gry, jak właśnie...
Znaczy, granie w inne gry, no nie?
Typu właśnie planszowki, szachy, karty...
I jakby...
Jeśli dzwonię do swojej mamy opowiedzieć jej o problemie, to czym to się różni, jeśli siedzę w grze i opowiadam o tym samym problemie mojemu kompanowi z drużyny, no?
Znaczy, przecież to okej, bo gdyby to było tak, że zamiast skorzystać z tej relacji, ze wsparcia społecznego, idę i się zatapiam w grze, aż mi odłączy myślenie i czucie i wszystko,
no to wtedy myślę sobie, że kurczę, no to jednak zdrowsze by było pewnie z kimś pogadać.
Ale no znów myślę, że to wszystko zależy od kontekstu, nie?
Bo ja sobie wyobrażam sytuację, w której człowiek nawet idzie się zatopić.
Podejmuje świadomą decyzję z takiego poziomu, wiesz, osoby, która siebie zna, dba o siebie, nie chce uciekać i unikać,
tylko po prostu jestem dzisiaj przecierany, potrzebuję odpocząć robiąc rzecz, którą lubię, idzie sobie trochę pograć, kończę granie, czuję się lepiej
i okej, to teraz z czym jeszcze muszę się zmierzyć i bierze na klatę rzeczywistość, życie albo stwierdza, dobra, trochę pograłem,
to teraz co innego mogę porobić, żeby no nie być, wiesz, no żeby to nie była jedyna rzecz w moim życiu, nie?
I wtedy to jest dla mnie super fajne, super zdrowe i czemu by nie?
Jeżeli ktoś, wiesz, idzie na, przepraszam, tylko dokończę myśli i cię dopuszczę, a jeżeli, wiesz, a jeżeli ktoś faktycznie dzień w dzień
w jakimś poczuciu beznadziei w życiu albo właśnie w stresie korzysta tylko i wyłącznie z tego narzędzia,
zatapia się na x godzin i, wiesz, i się odcina, byleby tylko nie mieć kontaktu ze sobą, ze swoimi uczuciami, myślami i tak dalej,
no to wtedy już, no dgód, nawet jeżeli się czuje w cudzysłowie trochę lepiej po tym, że pogra,
no to wiesz, no to jednak to nie załatwia tych innych potrzeb emocjonalnych, życiowych, społecznych, różnych.
Wiesz co, chyba odkryłaś właśnie, co zmienia wszystko, ten kontakt ze sobą.
Mam wrażenie, że, znaczy jakby nie odkryję teraz Ameryki mówiąc, że wgląd w siebie zmienia wszystko,
ale rzeczywiście jeżeli robisz to w kontakcie ze sobą i wiesz po co to robisz.
Ja myślę sobie, że wiele osób teraz siedzi i myśli sobie i widzi takiego, takiego Jasia,
który wraca do domu, rzuca plecach w kąt i idzie pograć w CESa, no nie?
Czyli postrzelać do ludzi i powydzierać japę z kolegami, tak?
No i wszystko zależy od tego, co ten jaś zrobi później, no nie?
Czy on sobie właśnie, wiesz, powydziera tą japę z kolegami, podrze się w ogóle
hej, hej, braterstwo, jedna drużyna przeciwko drugiej, fajnie, fajnie, a teraz idę sobie coś zjeść i odpocząć
i w ogóle wiesz, ach, bo się odłączyłem na chwilę i mam szansę zregenerować swoje zasoby.
Ja w ogóle myślę, że to jest bardzo ważne dla osób neurotypowych,
że czasami nie potrafimy wyłączyć tego, wiesz, głosu w głowie, tego myślenia,
zwłaszcza przy ADHD, jak się zaczyna pociąg myśli i się zafiksujesz na czymś,
no to rzeczywiście masz wrażenie, że coś ci non-stop dzwoni w głowie.
A tutaj możesz to na chwilę wyłączyć.
I bardzo często ta chwila, w której wyłączysz to, co się dzieje w środku,
wystarczy dla twojego organizmu, żeby on sobie zregenerował jakieś tam zasoby
i lepiej poradził sobie potem ze stresem, lepiej to rozpracował, no nie?
Tak, no myślę sobie, że też dla osób neurotypowych jest jakaś taka pułapka,
ale w sensie takie ryzyko przy graniu w gry, że rzeczywiście taka uważność na siebie
pod tytułem, czy nie przeginam, z tym jest potrzebna,
bo przy ADHD jest słabsze hamowanie, w związku z czym mogę się zhiperfokusować
i nie umieć sobie powiedzieć, dobra, już wystarczy, kochanie,
za długo siedzisz przy tym kompie.
Więc to jest ta rzecz, którą warto ćwiczyć i jakoś jednak o to dbać.
Natomiast autystycznie znowu, że wiesz, jak człowiek wpadnie w ten monotropiczny tunel,
to naprawdę może 10 godzin siedzieć i przegrać.
I też potrzebuję tej takiej mądrej części siebie, która powie,
dobra, już dzisiaj to jest wspaniałe, bycie w tunelu jest wspaniałe
i czasem ja sobie to dam, czasem dam sobie ten tunel taki,
żeby się tym nasycić, że jestem cały czas w tej jednej mojej rzeczy,
ale będę też dbać o to, żeby mieć inne rzeczy w życiu,
żeby dbać o ciało, żeby dbać o relacje, żeby dbać o...
No bo łatwo jest wpaść, tak sobie myślę.
Tak, tak, tak. Do tych relacji ja to w ogóle jeszcze będę wracać w podcaście,
bo to jest jakby główna, to jest clou moich zainteresowań teraz,
jak te relacje wyglądają właśnie w świecie graczy i tak dalej, i tak dalej.
Ale wydaje mi się, że gry są tym takim medium,
to co różni na przykład gry od książek i telewizji,
jest dla mnie to, że mogą ci to całe, Boże, self-determination theory, no nie?
Według której są trzy podstawowe potrzeby psychologiczne.
Ja dzisiaj nie umiem mówić rzeczy na P.
To jest...
A jest sporo słów na P w naszym języku.
No właśnie, psychologia, Fundacja Pandora, podcast.
W każdym razie, według tej teorii, ludzie mają trzy podstawowe potrzeby psychologiczne,
którymi jest autonomia, kompetencja i relacyjność, no nie?
Czyli wpływ na to, co robię, bycie lepszym w tym, co robię i jeszcze związek z innymi ludźmi, no nie?
No i patrząc sobie na gry, to w grach możemy podejmować własne decyzje,
oglądać, jak się rozwijają nasze umiejętności, w ogóle wybrać sobie umiejętności, tak?
Osiągać jakieś cele, możemy sobie eksplorować świat, siebie i tak dalej.
Możemy współpracować z innymi, na przykład z MPC-ami,
ale możemy też przynależeć do jakiejś grupy, no nie?
Na przykład w dużych...
MMORPG, Massive Online Multiplayer, są gildie.
I możesz sobie umawiać się z osobami z gildii, że się jutro spotkacie i pójdziecie ubić smoka,
albo że teraz będziecie zbierać ileś tam kryształów, bo chcecie sobie, nie wiem,
postawić w siedzibie gildii fontannę, czy coś, nie?
I wydaje mi się, że tutaj fajne jest to, że to badanie akurat pokazało,
że ta autonomia i eksploracja, no nie?
Zwłaszcza te dwie rzeczy, wiązały się z większym spadkiem negatywnych emocji po graniu.
To jest jakby win-win, tak?
Tylko to badanie było badaniem, a nie eksperymentem.
Czyli oni nie mieli jakiejś tam grupy, gdzie jednej kazali losowo grać,
a drugiej losowo nie grać.
Nie siedzieli z EG, nie siedzieli pewnie podpięci pod różne parametry życiowe i nie było to sprawdzane.
Tak, to była ankieta. To było badanie ankietowe, no nie?
Czyli deklaracja.
Tak, czyli jakby znowu tutaj nie możemy powiedzieć, że granie redukuje stres, tak?
Ale możemy powiedzieć, że osoby, które sobie, dla których granie jest jednym ze sposobów radzenia sobie ze stresem,
często zgłaszają korzystne zmiany emocjonalne po graniu,
a ten efekt jest związany między innymi z ich motywacją do grania.
Czyli to, dlaczego gramy i to, co robimy poza tym, jest jakby, wiesz, jest ważne.
No.
No.
No.
I to, to, to, to.
Tak, ja myślę, że ten temat gierek to jest jeszcze ciekawa rzecz.
Oj, tak.
Do tego wrócimy w podcaście,
bo rzeczywiście mam poczucie, że jeszcze dużo wątków jest niezaadresowanych, ale...
Ja tam za każdym razem, jak, wiesz, zaglądam jednym okiem do tego wątku gier w psychologii,
ale to potem właśnie trzeba mnie odkopać dwa tygodnie później spod, wiesz, mnóstwa papierów i powiedzieć, jadłać?
Więc, ale powiem ci, że ja zauważyłam też, też jedną bardzo ważną rzecz,
która jest dla mnie niesamowicie ważna jako, jako osoby z ADHD.
Że bardzo często problem, który, z którym siadałam do gry, kiedy wstaję od tej gry,
ten problem jest mniejszy albo traci jakiś wymiar.
I to taki wymiar, który bardzo często zniekształcał mi możliwości poznawcze.
Nie wiem, jak to ująć.
Ale wiesz, tak naprawdę, tak naprawdę dystansujesz się i czasami spojrzenie z dystansu na ten dramat, który głowa rozkręciła,
pomaga zobaczyć go jako bardziej realistycznie, jako mniejsze, jako bardziej taki do, ojejku, jak to jest po polsku, manageable, taki, no do ogarnięcia.
Do ogarnięcia, tak, ogarnialny.
Ogarnialny.
Tak.
I wiesz, i to się tak naprawdę, jaka to jest różnica między, pójdę grać i potem się tym zajmę, a to ja się z tym prześpię i zobaczę rano, co będę o tym myśleć.
Jak Scarlett O'Hara.
Dokładnie.
Wiesz co, nie, ale Scarlett odpalała właśnie ten tryb taki unikowy, nie?
Nie, nie, tak, nie adaptacyjny bardzo.
Pomyśle o tym jutro, a jutro odbijała to gdzieś tam.
Więc nie o to nam chodzi, nie to chcemy, żebyście trenowali.
Nie, nie, nie.
Chcemy, żebyście trenowali to, że okej, czasem mogę się oddalić, zrobić krok w bok, jeżeli widzę, że nie myślę jasno.
I wtedy się zająć czymkolwiek, upiec ciasto, pójść na spacer, pogadać z kimś, pograć w grę, obejrzeć odcinek ulubionego serialu, zrobić jogę i tak dalej.
Odblokowało mi się wspomnienie.
I potem, no?
Odblokowało mi się wspomnienie z dzieciństwa, jak ja miałam taką matematyczkę w podstawówce, która była wspaniałą kobietą, ale była terrorystką straszną.
Bo na przykład zadawała nam 150 przykładów z dnia na dzień do rozwiązania na jakieś tam, wiesz, jakieś równań.
Jak ja jako dziecko z niezdiagnozowanym ADHD siadałam do tego, patrzyłam na te 150 równań, to miałam ochotę się po prostu urwać sobie głowę, włożyć do szuflady i nie wiem.
I przez resztę życia spędzić za ważurem.
I jak ja musiałam się totalnie odłączyć w którymś momencie od tego liczenia, no nie?
Powiedzmy, nie wiem, byłam przy 70 przykładzie i musiałam zrobić taką przerwę, która była absolutnie, wiesz, że ja nie myślę o tym nawet przez chwilę.
I ja wtedy sobie zwykle włączałam grę i grałam w tą grę przez, nie wiem, godzinę, półtorej i powiem ci, że jak wracałam do tego, do tych równań, które już na tym, w tym momencie, kiedy musiałam odpuścić, wirowały mi w głowie po prostu jak kalejdoskop, no nie?
Bo to tak w pewnym momencie jest, że jesteś tak przeciążona, że nawet nie jesteś w stanie przeczytać tego równania dobrze, nie?
To jak sobie zrobiłam taką przerwę, gdzie udało mi się totalnie, zupełnie w ogóle, nawet przez sekundę o tym nie myśleć, no to miałam tyle zasobów do tego, żeby usiąść sobie z powrotem do tych równań.
I w ogóle ciśnienie mi tak bardzo, bardzo, wiesz, opadało, że ja muszę to zrobić teraz natychmiast i w ogóle dlaczego się mylisz?
Że było mi prościej, było mi prościej.
Okej, to ważne.
Nie wiem jaki wniosek z tego, ale...
Znaczy, przecież ja myślę, że wniosek jest taki, że jeżeli udawało ci się potem usiąść i zrobić to zadanie, a nie było tak, że idę grać w grę i zapominam o tym, że mam problem, udaję, że go nie ma, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, nie widzę cię, jutro pójdę do szkoły z nieodrobionym.
No to spoko.
No właśnie, tutaj ta intencja wchodziła, że ja chciałam po prostu na chwilę przerwać to, co robię, żeby móc spojrzeć na to świeżym okiem, no nie?
I w ogóle polecam wszystkim, wszystkim osobom, które są osobami po ślubie Heroes of Might and Magic 3 jako rozstrzygnięcie konfliktu, kto idzie wyrzucić śmieci.
To chyba stosunkowo długa rozgrywka na ten mały krok, nie?
Tak, i w międzyczasie okazuje się, że to wcale nie jest taki problem, żeby wstać i te śmieci wyrzucić, a poza tym mój mąż bierze tak długo, podejmuje decyzję swojej turze, że ja te śmieci zdążę pójść i wyrzucić.
I nie ma problemu i po prostu, wiesz, bardzo tak, bardzo często się okazuje, że tego problemu nie ma.
No i super.
Słuchaj, zastanawiam się i w ogóle to jest też pytanie do osób, które nas słuchają.
Jeżeli ktoś tam nas słucha, to napiszcie w komciu, co myślicie.
Bo czasem się zastanawiamy, jaka długość naszego gadania jest dla was ok i jak patrzę na zegarek.
Ja myślę sobie, bo my mamy jeszcze tematy i się zastanawiam, czy ciągnąć, czy po prostu zrobić z tego kolejny odcinek.
Więc wiecie, wasza decyzja jakby będzie rzutowała na przyszłe odcinki, niekoniecznie na ten, ale wrzucam wam taki wątek.
Jeżeli uważacie, że odcinki są za długie, dajcie znać, jak spoko, też możecie nam dać znać.
Jak nie dacie znać, to będziemy robiły po swojemu.
Dokładnie.
Tina, jak myślisz? Lecimy dalej?
Wiesz co, ja myślę, że tak się to ładnie, ładnie się to tak obło, domknęło, że możemy te dwa badania jeszcze zostawić sobie na później.
Tym bardziej, że one są w innym, inna tematyka.
Tak, zupełnie inny kierunek i one są ze sobą też spójne jakoś, nie?
Tak, i mam wrażenie, że jak się obie wbijemy teraz w grzebanie w takich tematach, które są bardzo bliskie terapii traumy, schematów i w ogóle wspomnień, no to spędzimy na tym bardzo, bardzo dużo czasu.
To skończymy jutro.
Więc ja myślę, że dzisiaj możemy zrobić bardzo szybki odcinek o grach i o robim. Pozdrawiamy.
Bardzo szybki odcinek, 52 minuty.
Pół minuty odliczałam na początku, więc to mnie.
A, dobra, dobra, dobra, dobra.
Tak, zgadzam się z tobą. Myślę, że to jak na nas całkiem szybki odcinek.
Tak jest.
Nasze standardy po prostu są inne. My lubimy pogadać.
Dokładnie.
A ja mam poczucie, że tutaj ten temat, to wiesz, to ja bym jeszcze dużo powiedziała o tym temacie.
O Jezu, ja bym o tylu grach powiedziała.
Wy wiecie jak my się powstrzymujemy, żeby nie spędzić tutaj?
Naprawdę. My bardzo mocno sobie cenzurujemy się, bo przecież ja jestem znana z tego, że mogłabym żyć w internecie i w grach.
I w ogóle wyjście z piwnicy muszę sobie kupić, widziałam ostatnio w kropie takie koszulki z napisem i to po to wyszłam z piwnicy i muszę mieć taką koszulkę.
Ale cudownie, bo po prostu to jestem ja, ale ja naprawdę, naprawdę, naprawdę mam tak dobre doświadczenia z grami, mam tak dobre doświadczenia ze społecznościami, które się tworzą dookoła gier.
I przestrzeniami, które, wiesz, albo rodzajem kontaktu, tak? I jak nawiązuje się relacje, na przykład właśnie kiedy wszyscy gracze są z innego miasta, kraju, w ogóle wiesz.
Dalej już chyba nie ma, ale kontynentu o.
Że ja bym o tym mogła, mogła gadać bardzo, bardzo, bardzo długo.
Więc nic nie powiem, więc.
Znaczy powiem jeszcze tylko, że to jest ważny komunikat, teraz uwaga, wszyscy biorą kalendarz i zapisują, że 31 sierpnia o godzinie dziesiątej
jest protest przed kancelarią prezesa Rady Ministrów, tak? To jest Warszawa, ulica, ulica, aleje ujazdowskie 1 przez 3
i razem z walczymy o zmiany, czyli osobami, które żądają już w tym momencie przerwania dyskryminacji uczniów z ADHD w szkołach, tak?
Będziemy po prostu protestować przed tym, o tym, w tym temacie.
W tym temacie będziemy protestować razem z Związkiem Nauczycielska Polskiego, który ma w tym samym czasie, w tym samym miejscu też swój protest
i po prostu idziemy sobie, wiesz...
Ramię w ramię.
Ramię w ramię, tak. Nie to, że robimy ten proces razem razem, ale...
chodzi o to, że w marcu bieżącego roku sejmowa komisja do spraw petycji zdecydowała o przekazaniu petycji o stop dyskryminacji uczniów z ADHD w szkołach, którą w ogóle podpisało 36 tysięcy, tak?
Przekazała ją do dalszego procedowania przez Komisję Edukacji i Nauki, tak?
I ta decyzja zapadła bez głosu sprzeciwu, co oznacza poparcie dla dalszej pracy pod postulatem włączenia uczniów z ADHD do katalogu uprawnionych do orzeczeń o kształceniu specjalnym, tak?
Ale przewodnicząca Komisji Edukacji i była minister edukacji narodowej nie zdecydowała o zwołaniu posiedzenia komisji w tej sprawie, Jezu.
Czyli cały czas ten temat dzieci z ADHD leży sobie i jest odkładany na później i to później jest...
Trochę jest taki zamrażarkowy.
Tak, więc jakby nie dziwię się, że wiele, wiele, wiele, wiele osób po prostu już ma dosyć i później jest teraz, jakby dzień dobry, jesteśmy w jutrze i proszę, od godziny 10 do godziny 13 pod kancelarią prezesa Rady Ministrów 31 sierpnia protest.
Kurczę, to taka ważna, symboliczna data. Ostatni dzień wakacji, zaraz zaczynamy nowy rok szkolny.
Wchodzimy w kolejną rundę tej samej gry i może w końcu czas coś zmienić.
Dokładnie, a dzieci z ADHD ciągle chodzą bez butów przysłowiowych, jakby co to ma znaczyć? No.
No.
Poczytajcie sobie o tym na profilu Walczymy o zmiany. To jest profil, który prowadzi między innymi Magda Szerszeń i w ogóle Magdę też polecam wam do sprawdzenia, bo to ona jest taką jedną z tych sił napędowych w tym, w tym proteście, procesie, proteście.
Tak, a jak ktoś chce usłyszeć więcej o co chodzi i jeszcze nie miał okazji, to u nas jest podcast, tak, poprzedni albo jeszcze, chyba poprzedni.
Poprzedni.
Poprzedni podcast, w którym o tym też rozmawiałyśmy z dziewczynami.
Ze wspólnego jutra.
Tak, dokładnie. Więc tam jest szerzej o problemie, a jak chcecie więcej, to też wchodźcie na ich profile, czytajcie.
Na ich nasze, co chwila się przerzucam między tymi, wiecie, odnośnikami do naszych profili, więc zapraszamy.
I druga ważna informacja, to mamy darmowe, czyli w bardzo dobrej cenie, za nic, warsztaty.
Uczciwa cena.
Tak, bardzo, czyli moja ulubiona, warsztaty dla osób po doświadczeniu przemocy.
Tutaj musicie sobie wejść na naszą stronę albo na naszego Facebooka, bo żeby zapisać się na ten warsztat, w ogóle żeby się dostać na ten warsztat,
trzeba wypełnić ankietę przed i bez tej ankiety nie wpuszczamy nikogo, bo ona jest ważna dla bezpieczeństwa wszystkich.
Koniec komunikatu.
A i prowadzi to psycholog Justyna Graczyk.
Nasza nówka sztuka.
Nówka sztuka, tak.
Super, słuchaj Tina, myślę sobie, że owocny był to odcinek i jak patrzę na timer, to nie wiem czy wiecie, ale uda się coś, co rzadko się udaje, a mianowicie kończymy przed upływem godziny gadania.
Dzięki za dzisiaj i słyszymy się w następnym fascynującym odcinku.
Do usłyszenia.